messinmyhead

Kraina Zgryźliwego Tetryka

Archive for the month “Maj, 2012”

Mam 172 cm wzrostu i czuję się fajnie

Chyba po raz pierwszy wstawiam tu wpis, który powstał całkowicie spontanicznie, bez wcześniejszego zamysłu.

Tak sobie od czasu do czasu chodzę po tych waszych internetach i raz po raz uśmiecham się z politowaniem. Bolączką dzisiejszych internetów jest to, że na serwisach pokroju Kwejka, czy innego jeba z dzidy, zamiast zdjęć kotów i cycków lądują często pseudo głębokie, twórcze wypierdy nastoletnich znawców życia. Lubię nawet czytać te wywody godne Sokratesa. To takie słodkie wiedzieć, że istnieją na tym świecie ludzie, których poglądy na wszystko mozna zgasić jednym zdaniem. Albo równoważnikiem zdania.

Dzisiaj np. chwilę podumałem nad takim wywodem:

Pomijam już popularną rynsztokową formę i fragment na temat „pasztetów”. Co kto lubi, mnie np. podobają się lekko pyzate panny, komuś  innemu nie. To rozumiem.

Ale „refleksji” na temat wzrostu po prostu nie ogarniam. Zapytam się wprost, naprawdę jest gdzieś na tym globie ktoś tak zakompleksiony, że uzależnia męstwo od wzrostu?

Ja oczywiście wiem, że to tylko gimbusiarski bełkot, którym nie ma co się przejmować. Ale jakby tak rozważyć to przez chwilę na serio, tak for fun. No powiedzcie, ktoś tak myśli?

Nie ma oczywiście nic złego w gustowaniu w wysokich/wyższych/niższych od siebie. Wzrost i ogólna sylwetka partnera to coś na co na pewno zwracamy uwagę. Raz jeszcze, jednemu pasuje to, innemu tamto. Jeśli ktoś traktuje to jako żelazne kryterium, bo nie mógłby zdzierżyć gdyby dziewczyna patrzyła na niego z góry… cóż wolna droga. Ja tego raczej nie rozumiemm, ale powiedzmy, ze szanuję.

Za to nie dam sobie wmówić, że wzrost jest wyznacznikiem męskości. Mężczyznę określa jego zachowanie, stosunek do otaczającego go świata, zwłaszcza najbliższych. Męskość równa się odpowiedzialność, opiekuńczość, praca, wytrwałość, opanowanie, inteligencja, pasja, charyzma.

Udowadnia to wielu powszechnie uznawanych za ciacha facetów. Pisząc ten tekst zadzwoniłem na szybko do mojego serdecznego znajomego, Johnny’ego Deppa. Chłopak pogrywa czasem w filmach, może kojarzycie. Mierzy 178. Blisko, ale nie wpasował się w magiczne „>180” To samo Bruce Willis. Stallone, Banderas i Tom Cruise to już w ogóle karły, odpowiednio 175, 176 i 170 cm wzrostu. A oryginalny, komiksowy Wolverine z X-Men miał metr sześćdziesiąt bez centymetra 🙂

Osobiście mierzę 172. Jeśli dla kogoś jestem kurduplem, trudno, jakoś nie mam serca przejmować się czymś na co nie mam wpływu. To tak jakbym miał płakać, że nie urodzilem się kobietą. Przynajmniej łatwiej mi dobrać na siebie ubrania, nie muszę się prawie nigdzie schylać i jeśli wierzyć statystykom moje serce wytrzyma dłużej zanim zechce zostać hardkorem i spróbować zawału. A swoim zachowaniem, gdy tylko jest to konieczne, zawsze potrafię udowanić, że jestem już mężczyzną, nie małym chłopcem, który uważa, że jego zdanie jest najmojsze i trzeba je wykrzyczeć.

Jeśli jakiegoś dryblasa śmieszą moje słowa łaskawie na to pozwalam, w końcu śmiech to zdrowie. Ale moim zdaniem można by chociaż spróbować dowartościować się w jakiś ciekawszy sposób.

Reklamy

Post Navigation