messinmyhead

Kraina Zgryźliwego Tetryka

Recenzja – Maja.L. Kossakowska – „Grillbar Galaktyka”

Z niektórymi autorami bywa jak z pewnymi rodzajami jedzenia. Czasem zdarza się, że coś co początkowo nam smakowało po jakimś czasie zaczyna rosnąć w ustach i zamiast słów uznania dla kucharza potrafimy z siebie wydać jedynie śmierdzące beknięcie. Mnie tak przejadła się prędko twórczość Kossakowskiej. Jej cykl angelologiczny, poza „Żarnami niebios” znudził mnie prędko. Następnie spodobały mi się „więzy krwi”, ale zaraz potem znów zniesmaczyła bardzo przeciętna „Ruda sfora”. Wychodzi na to, że autorka znacznie lepiej radzi sobie w wypadku krótkich form.

Mimo to jej najnowsza powieść zaintrygowała mnie. Nastąpiła tu wyraźna zmiana zmiana klimatu. Kossakowska porzuciła na chwilę przedziwny świat bardzo ludzkich aniołów na rzecz science-fiction. Zastanowiło mnie jak wyszedł ten eksperyment więc zgarnąłem książkę z bibliotecznej półki.

Kulinarne skojarzenia z pierwszego akapitu są jak najbardziej na miejscu z uwagi na to, że „Grillbar Galaktyka” to równie dużym stopniu powieść o kosmicznej przygodzie jak i właśnie o jedzeniu.

Główny bohater, Hermoso Madrid od dziecka marzył o tym żeby zostać znanym szefem kuchni i restauratorem. Po latach, dzięki wyrzeczeniom i ciężkiej pracy zostaje właścicielem jednej z najlepszych restauracji we Wszechświecie. Jednakże dla dla galaktycznych kucharzy nadchodzą ciężkie czasy. Coraz częścej słychać głosy krytyki pod adresem tradycyjnego jedzenia, które pewne środowiska chciałyby zastąpić syntetyczną pożywką. Koniec końców Hermoso musi się zmagać nie tylko z sanitarnymi kontrolerami, ale też i uciekać przed znacznie większym zagrożeniem. Bohater zostaje wrobiony w morderstwo i jak to zwykle bywa w tego rodzaju historiach próbując się oczyścić z zarzutów będzie miał szansę uratować przed zagładą nie tylko siebie, ale i całą galaktykę.

Jako powieść science-fiction „Grillbar Galaktyka” wypada całkiem fajnie. Autorka wykazała się sporą pomysłowością przy kreacji ras zamieszkujących światy będące miejscem akcji. Znajdą się wśród nich zarówno ożywione minerały i rośliny, istoty znane z różnych mitologii, inteligentne zwierzęta, czy przezabawne, tworzące wszechświatowy syndykat zbrodni pół inteligentne grzyby. Jedna z ras jest z kolei całkowitym i bezpardonowym obśmianiem… stylizacji mangowej. Tego się nie spodziewałem.

Wspomniałem, że jest to również powieść o jedzeniu. Pomysłowość autorki nie skończyła się na postaciach kosmitów. Można wręcz stwierdzić, że rozkwitła podwójnie w wypadku fikcyjnych przysmaków. Przez całą powieść przewijają się barwne opisy zdatnych do konsumpcji organizmów i przyrządzanych z nich dań. Kossakowska zaserwowała czytelnikowi prawdziwy przekrój przez kulinarne imperium wymyślonego przez siebie Wszechświata. Hermoso w czasie swojej odysei odwiedza nie tylko eleganckie lokale, ale też podrzędne bary i spelunki. Ów przekrój kulinarny odpowiada rzecz jasna również społecznemu. Dowiemy się jak w kosmosie jadają biedni i bogaci, ci pracowici i ci na których inni pracują. Świat „Grillbaru…” tętni życiem, jest barwny i przemyślany. W czasie lektury autentycznie byłem ciekaw co nowego spotka bohatera na kolejnej, odwiedzonej przez niego planecie.

Z założenia „Grillbar Galaktyka” jest również powieścią humorystyczną. Jako taka, również się sprawdza. Dowcip nie jest ciężki, czy wymuszony, a dialogi potrafią rozbawić. Nie jest to może śmiech pełną gębą jak wypadku lekkich opowiastek o Jakubie Wędrowyczu, ale daje radę. Jedyne co mi nie przypasowało to ilość nawiązań, a raczej ich wielka oczywistość. Kossakowska wyraźnie chciała tu sparodiować znane hity. Dostało się i „Alienom” i „Gwiezdnym Wojnom”, a wprawne oko na pewno wyśledzi kolejne. Problem w tym, że wydają się one mało subtelne, tak jakby autorka podczas pisania miała przy sobie kapowniczek i po kolei odznaczała kolejne tytuły, które pozostały do obśmiania. W momencie gdy bohater spotyka na swojej drodze niskiego, spiczastouchego kosmitę zamieszkującego chatkę na bagnach, byłem niebotycznie zdziwiony, gdy wspomniany nie zaczął przemawiać kalecząc przy tym prawidłowy ciąg zdania. Nie ma tutaj zwyczajnie żadnej zabawy z czytelnikiem, żadnego bardziej subtelnego puszczenia oka.

Na dodatek to całkiem smaczne danie zostało lekko zepsute niesmacznym sosem miałkiej i pośpiesznej końcówki. Gdzieś na sto stron przed końcem nic już nie było mnie w stanie zaskoczyć. Główny zły ujawnia się stanowczo za szybko i stanowczo za szybko pada. Cała intryga również wydaje się mało skomplikowana i każdy w duchu dobrze wie, że bohater jakkolwiek długo wzbrania się przed ratowaniem innym tyłków ostatecznie to zrobi. W dalszym ciągu męczy mnie również styl pisania Kossakowskiej, pełen infatylnych sformułowań i dialogów, które na pewno kojarzy każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z twórczością tej pani.

Pytanie, czy warto sięgnąć po „Grillbar Galaktyka”? Owszem, warto. Nie jest to zła książka, wręcz przeciwnie, chyba najlepsza pióra Kossakowskiej. Jest takim polskim „Autostopem przez galaktykę”, brakowało mi trochę podobnej pozycji na polskim rynku wydawniczym. Jest momentami kliszowata, jest przewidywalna, a nawiązania do klasyki stanowczo nie są jej mocną stroną. Coś jednak do niej przyciąga i nie pozwala się oderwać od lektury, a przyrządzane na kartach powieści dania wydają się same chrupać i rozpływać w ustach. Wrażenie, jak dla mne niesamowite.

Polecam. I życzę smacznego!

Reklamy

Single Post Navigation

One thought on “Recenzja – Maja.L. Kossakowska – „Grillbar Galaktyka”

  1. Pyrosos vel Ponczek on said:

    Jakoś tak odstraszyła mnie Kossakowska. Siewca wiatru był fajny, ale dalsze tomy? Tragedia. To samo się tyczy tej serii o duchach Afryki „Burzowe kocię” itp. Straszna nuda, chłamowate.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: