messinmyhead

Kraina Zgryźliwego Tetryka

Mądrość (rzyć)owa

Smarkiem będąc miałem razu pewnego pojechać na kolonie. Przez cały okres wyczekiwania słuchałem porad prawie że wszystkich członków rodziny jakoby powinienem często głęboko oddychać nad morzem celem nawdychania się jodu, co miało mieć zbawienny wpływ na mój organizm. Gdy już ganiałem się z kolegami po plaży raczej nie oddychałem pełną piersią, ale na pewno nie rzadziej niż normalnie. Sądzę zatem, że w ciągu trzech tygodni przyjąłem w płuca całe galony tego zakichanego jodu.

Tydzień później miałem anginę.

Tyle na temat jodu. owa bzdura nie wyczerpuje tymczasem w pełni tematyki mądrości (rzyć)owej.
Na pewno to znacie. Też jesteście karmieni na co dzień podobnymi rewelacjami przez ludzi, którzy zamiast oglądać w internecie seriale i zdjęcia kotów naczytali sie różnych pierdół i teraz próbują wysrywać z siebie gówniane opinie na różne tematy, mimo że najczęściej znają się na tym porównywalnie tak dobrze jak ja na fastrygowaniu.

Winny jest nie tylko internet, czasem to również różne przyzwyczajenia, przesądy, mądrości przekazywane z dziada pradziada, uprzedzenia i podejrzenia, stereotypy i cała reszta mentalnego chłamu, który już nawet nie trafia do mnie jednym uchem i wylatuje drugim, a raczej opuszcza me ciało drugim końcem, razem z pierdami, bo z tym nie da się zrobić zwyczajnie nic innego jak po prostu mieć totalnie w dupie.

Zawsze lałem na mądrości (rzyć)owe, ale czasem nawet w tak obojętnym na wszystko człowieku jak ja budzi się chęć niekoniecznie polemiki z tym wszystkim, jak co najwyżej obśmiania.

Jakby jodu było mało, moja droga matula, do której na co dzień nic absolutnie nie mam, wysyła mnie na badania krwi bo obawia się, że moj ostatni spadek wagi może być objawem choroby. Nie probuję z tym dyskutować, z własną matką człowiek nie wygra, ale w głębi duszy znam wyjaśnienie tego niesamowiego zjawiska. Jestem chudy bo nie żrę jak świnia, to wszystko. A czuję się znakomicie.

Te wszystkie zabawy w lekarza to w sumie najgłupszy przejaw (rzyć)owych mądrości. Zaboli takiego brzuszek, wklepie to w „gugla” i wydedukuje, że może mieć raka, a nawet kraba wątroby. I będzie jeszcze tym próbował straszyć kogoś innego. Paranoja.

Jakiś czas temu bolało mnie oko, no bolało jak diabli, szału z tym dostawałem. Oglądałem tę moją gałę nieszczęsną raz po raz przed lustrem szukając np. jęczmienia na powiece. Nic, zero nul. Dałem sobie z tym siana wiedząc, że jeśli sprzedam info rodzinie rzucą mnie od razu lekarzom na pożarcie, a najlepiej od razu na OIOM. I co? Minęło parę dni, samo przestało boleć, widać chodziło o zmianę cieśnienia w oku, czy coś w tym rodzaju, nie wiem, nie znam się na tym. Wiem za to na pewno, że gdybym zaczął szukać rozwiązania problemu w sieci dowiedziałbym się, że prawdopodobnie mam zapalenie przewlekłe nerwu wzrokowego, raka mózgu i macicy zarazem, oraz szkorbut w ramach bonusu.

Czasem szukanie wszędzie (rzyć)owej mądrości prowadzi też do jakiegoś rodzaju dowartościowywania się. Weźmy taką np. tematykę kulinariów. Upichci matoł jeden z drugim u siebie w domu jakieś kluchy z serem i uśmiechając się od czubka głowy do czubka głowy wypali „bo domowe zawsze najlepsze!” Gówno prawda najlepsze! W cholerę razy jadłem na mieście i w domu zarazem. Jadłem zarówno dobrze jak i podle, w lokalu jak i u kogoś. Nie ma żadnej reguły! Ale matoł matołem pozostanie i będzie się podniecać swoim żarełkiem, czy mikrym jabłuszkiem z jabłonki na działce.

Z innej beczki, zdarzyło mi się jakiś czas temu czytać sporo niepochlebnych opinii na temat facetów korzystających z usług prostytutek. W ramach eksperymentu wyguglowałem „facet płacący za seks to…” W otwartych linkach posypały się rozmaite epitety, ścierwa, świnie, imitacje mężczyzn, dranie itp. Wszyscy ponoć doskonale wiedzą, że to seksoholicy, nieudacznicy, prawiczki, niedorajdy niezdolne do zbudowania trwałej relacji międzyludzkiej. Ja nie wiem, czy tylko ja na tym świecie myślę tak prosto i szczerze, że facet płacący za seks to… po prostu facet płacący za seks?

Codziennie słyszę podobne rewelacje rzucane przy każdej byle jakiej okazji. A to, że bez studiów nic się absolutnie w życiu nie osiągnie, a to „popluj mnie bo ktoś źle na mnie spojrzał”, pieniądze szczęścia nie dają, pierwsza miłość jest tą najpiękniejszą, w związku nie chodzi o seks, a Superman jest lepszy od Batmana.

Byle jaki temat, byle jaka sytuacja i już ktoś musi rzucić coś co mnie zirytuje. Banały, których nie warto słuchać.

Ja naprawdę nie znoszę tych wszystkich mądrości. Nie lubię przesądów, głupich powiedzonek, wymuszonej ironii i genialnych porad babuni. Nie cierpię wymądrzania się i prób zaimponowania mi jałową wiedzą. Jestem prostym człowiekiem, szukam prostych rozwiązań, lubię się wypowiadać prosto. Deal with it.

A jeśli nie potrafisz tego zrozumieć nie zdziw się gdy twoja porada dotycząca tego co powinienem zrobić i jak się zachowywać zostanie puszczona mimo uszu.

Reklamy

Single Post Navigation

One thought on “Mądrość (rzyć)owa

  1. Pyrosos vel Ponczek on said:

    Problem polega na tym, że jest za dużo komputerów, a za malo Diablo 3. Jakby każdy miał Diablo 3, to nie byłoby problemu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: