messinmyhead

Kraina Zgryźliwego Tetryka

Gex – retrospektywa

Well, post miał się ukazać wczoraj jak obiecywałem, ale akurat wtedy WordPress zaczął się buntować i publikacja okazała się być niemożliwą. Dość jednak o przejściowych usterkach, czas na powrót do przeszłości. Przeszłości gier video.

Z kultowymi platformówkami jest tak, że sporo serii stało się niesmiertelnymi, a ich bohaterowie rozpoznawalnymi fikcyjnymi postaciami. Któż z nas nie kojarzy Maria, Sonica, czy Crasha Bandicoota? Z drugiej zaś strony istnieje pewna grupa postaci, które zapowiadały się na charyzmatycznych zdobywców serc graczy, a z jakichś powodów gry z ich udziałem zaginęły jakoś w pomroce dziejów razem z owymi bohaterami. Dziś chcę przypomnieć jednego z takich osobników, stworka, któremu charyzmy, luzu i poczucia humoru mógłby pozazdrościć niejeden bohater popularnych hitów. Oto on, Gex, w całej swojej zielonej osobie.

Wspomniany jaszczurek wystąpił w trzech grach wyprodukowanych przez Crystal Dynamics w latach dziewięćdziesiątych, wydanych zarówno na ówczesne konsole jak i PC. Były to „Gex” (1994), „Gex: Enter the Gecko” (1998) oraz „Gex 3: Deep Cover Gecko”. Sam grałem jedynie w pierwszą, najstarszą część, która jest tematem przewodnim niniejszej notki.

Gex to wyluzowany gość. Nie ma w życiu zbyt dużo problemów. Właściwie głównie lubi obijać się przełączając kanały w telewizji. Z niewiadomych powodów uwziął się na niego nijaki Rez, tajemnicza, złowroga istota zamieszkujaca rzeczywistość zawieszoną jakby w telewizyjnym wymiarze. Przy użyciu skonstruowanego przez siebie urządzenia geniuszowi zła udaje się wciągnąć Gexa do telewizora w nadziei na jego permanentne uwięzienie. Gekonowi jednak nie w smak się łatwo poddawać. Zamierza on przebrnąć przez niebezpieczne telewizyjne krainy i dobrać się łajdakowi do skóry.

Sama gra jest klasycznym 2D platformerem. Skaczemy, pokonujemy przeciwników, zbieramy monety, bonusy, dodatkowe życia. Good, old stuff. Ciekawym jest fakt, że levele jakkolwiek liniowe są całkiem ciekawie zaprojektowane i każdy da się przejść na dwa, trzy różne sposoby. Dokładna eksploracja leveli jest z resztą wskazana, kolejnego poziomu nie da się bowiem odblokować bez znalezionego na poprzednim specjalnego pilota. Miejscówki jakie przemierza Gex inspirowane są różnymi kliszami filmowymi. Pierwszy świat np. to kraina tradycyjnego horroru. Znajdziemy tam ponure cmentarze i jeziorka pełne cuchnącego szlamu, a na naszej drodze staną potwory inspirowane klasyką kina grozy. Drugi świat to z kolei kilka leveli utrzymanych w klimacie mocno schizowej kreskówki z pod znaku „Animaniaków” czy innych Merry Melodies. Na porządku dziennym są tam spadające kowadła, latające marchewki czy umięśnione świstaki w charakterze przeciwników. Trzeba oddać twórcom, że rzeczywistość tej gry jest niesamowicie zróżnicowana i odblokowując nowy świat nie można się doczekać tego czym znowu zaskoczą nas twórcy.

W eliminacji tałatajstwa stojącego mu na drodze Gex używa przede wszystkim sprężystego ogona, którym może zadawać szybkie, celne ciosy. Z kolei długi, lepki język służy mu do chwytania i połykania rozmaitych bonusów, nie tylko uzdrawiających nadwątlone zdrowie, ale też m.in pozwalających ziać na wrogów ogniem, zamrażać ich albo razić prądem. Jak wszystkie gekony Gex nie ma również sobie równych w poruszaniu się po ścianach i sufitach co pozwala na eksplorację normalnie niedostępnych miejsc, a także zastawianie swoistych pułapek na przeciwników. Jednak to, co sprawiło, że ta postać tak zapadła mi w pamięć to jego teksty i poczucie humoru. Sympatyczny gad nie szczędzi luzackich, często ironicznych uwag na temat kabały w jaką został wplątany. Bawią zwłaszcza liczne nawiązania do telewizyjnych hitów, np. pełen pasji krzyk „that’s for 12 years of Full House!” po skasowaniu niemilucha, czy tradycyjne powitanie na ekranie świata horrorowego „please Scoob, let’s go back to the Mystery Van!”

Jak to się stało, że seria umarła śmiercią naturalną po trzech odsłonach? Podobno kolejne gry z serii, jakkolwiek zabrały się za kolejne nawiązania, m.in do agenta 007 czy filmów kung-fu nie przyciągały już tak do ekranu jak pierwsza część. Tę zaś serdecznie polecam. Bez problemu da się ją uruchomić na emulatorze PSX, a wersję PC zapewne na wirtualnym Windowsie 98. Zagrywałem się w nią na moim pierwszym komputerze, a gdy po latach sobie o niej przypomniałem zmuszony byłem już użyć emulatora. Nie ma co się przejmować archaiczną grafiką, pod względem grywalności, stylu i humoru gierka nie zestarzała się ani trochę. Podobnie jak jej bohater, dla mnie na zawsze młody, wesoły i zaradny.

Reklamy

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: